Android 6.0 Marshmallow, Huawei P8 i niedziałające aplikacje

Jak pisałem kilka dni temu, odważni użytkownicy smartfonów Huawei P8 (GRA-L09) mogą zainstalować testową wersję systemu operacyjnego Android 6.0 Marshmallow na swoich urządzeniach. Oprogramowanie OTA-GRA-L09C432B313 wprowadza kilka zmian w obsłudze kart SD i niestety, nie obyło się bez problemów. Właśnie związanych z kartami SD i przeniesionymi na nie aplikacjami.

Jeśli w poprzedniej wersji Androida (build B200) ustawiliśmy pamięć domyślną na kartę SD lub przenieśliśmy na nią jakiekolwiek aplikacje, aplikacje te będą niedostępne, niewidoczne w Launcherze i Menadżerze Aplikacji. Zupełnie jakby nigdy nie były zainstalowane. Niestety, zainstalowanie ich ponownie nie rozwiąże problemu. Nowo zaistalowana aplikacja (poprzednio na karcie SD), nie będzie się uruchamiać. Jeszcze przed zobanieniem ekranu startowego aplikacji zostaniemy wyrzuceni do launchera. Co więcej, nawet jeśli sformatujemy kartę SD, nie zmieni to sytuacji. Aplikacje dalej nie będą się uruchamiać. Dłuższą chwilę zajęło mi zrozumienie tego mechanizmu i znalezienie rozwiązania. A rozwiązania są dwa:

  1. Pełny reset urządzenia i przywrócenie ustawień fabrycznych.
  2. Wykonanie następujących kroków:
    • w Ustawienia -> Ustawienia zaawansowane -> Pamięć operacyjna i masowa wybieramy Lokalizacja domyślna -> Pamięć wewnętrzna
    • W Sklepie Play instalujemy brakującą aplikację, a następnie natychmiast ją odinstalowujemy i instalujemy po raz drugi
    • Po tym zabiegu aplikacja będzie uruchamiać się normalnie. Wygląda na to, że w systemie pozostaje informacja o aplikacji z odnośnikiem, iż znajduje się na karcie SD. Z tym, że zmienił się sposób ubsługi karty. Pierwsze zainstalowanie dodaje aplikcję do Launchera, lecz system dalej myśli, że aplikacja jest na karcie SD. Odinstalowanie i zasinstalowanie ponowne rozwiązuje problem.

Dodatkowo, sugeruję nie wybierania karty SD jako lokalizacji domyślnej, a pozostawienie pamięci wewnętrznej i tylko zapis zdjęć na karcie SD. Jeśli wybierzemy kartę jako lokalizację domyślną, część aplikacji może mieć problem z dostępem do karty. Na razie znalazłem jeden taki przypadek: Muzyka Play nie potrafi używać karty SD jeśli jest ona lokalizacją domyślną pamięci.

Android 6.0 Marshmallow dla Huawei P8 GRA-L09

Od połowy grudnia poprzedniego roku dostępny jest testowy build Androida 6.0 Marshmallow dla Huawei P8 (GRA-L09). Build oznaczony jest numerem OTA-GRA-L09C432B313 beta i dostępny do pobrania tutaj. Warunkiem koniecznym do instalacji jest posiadannie już wersji B200. Paczka waży około 1.2GB i oprócz Androida 6.0 Marshmallow zawiera także aktualizację EMUI do wersji 4.0.

Kilka godzin temu dokonałem aktualizacji mojego Huawei P8 do wersji B313 i wygląda na to, że wszystko działa. Co prawda kilka godzin to za mało na jakiekolwiek poważne testy, ale jak na razie wszystko jest OK. Z rzeczy które mi się nie podobają, to nowy motyw ikon aplikacji, część z nich wygląda absurdalnie na wymuszonym białym tle. Mam nadzieję, że zostanie to poprawione.

Aby zainstalować Androida 6.0 Marshmallow na smartfonie Huawei P8 GRA-L09 należy:

  1. Pobrać paczkę instalacyjną z linku powyżej
  2. Zmienić nazwę pliku na update.zip
  3. Na karcie SD utworzyć katalog dload i umieścić w nim plik update.zip
  4. Uruchomić Ustawienia -> Aktualizator -> Menu -> Aktualizacja lokalna
  5. Wybrać pakiet update.zip i potwierdzić

Instalacja zajmuje około pół godziny

Jak uśpić awanturujące się dziecko, poradnik dla ojca i nie tylko

Moja młodsza córka Amelia (1.5 roku) nie lubi spać. Może nie tyle spać, co zasypiać. Prawie każdego wieczoru, na hasło „idziemy spać” zaczyna się mała awantura, czasami przeradzająca się w dużą awanturę. Gdy Amelia była mniejsza, pewnym rozwiązaniem było noszenie na rękach. Z dodatkowymi kilogramami dziecka stało się to jednak zbyt obciążające dla kręgosłupa i na dłuższą metę złe wychowawczo.

Przewalanie się na łóżku z Mamą też nie było rozwiązaniem. Ostatnio ja, Tata, awansowałem na głównego usypiacza z moją „metodą”. Metoda jest prosta, lecz wymaga jednej cechy: wytrwałości. Jeśli na każdy krzyk dziecka reagujesz przymusem ratowania potomka, tulenia i zachowywania się jakby dziecku stała się krzywda, ta metoda może nie być dla ciebie. Swoją, drogą, jeśli nie chcemy wychować życiowej ciamajdy, powstrzymanie odruchu ratowania Młodego/Młodej z każdej sytuacji jest dobrym pomysłem. Niech uczy się samodzielności, a nie zawsze polega na rodzicach.

OK, wracamy do temu usypiania. Dla uproszczenia, przedstawię ją w krokach:

  1. Kąpiel, piżama, zęby: standard,
  2. Bardzo ważny krok: kładziemy dziecko do łóżka i przykrywamy kołdrą,
  3. Czynności wykonywane w tym kroku zależą od reakcji dziecka na krok 2. Jeśli Latorośl leży i nie wykazuje oznak zbliżającej się awantury, czytamy Dziecku kilka stron książeczki, opowiadamy bajkę, czy coś w tym stylu. Jeśli nie, krok pomijamy,
  4. Gasimy światło,
  5. Siadamy na krześle tak przy łóżku tak, aby Dziecko nas widziało i czekamy. Nie mówimy, nie próbujemy uspokajać dziecko nawet jeśli płacze, krzyczy, próbuje nas zdominować. Po prostu czekamy. Przydaje się smartfon dla zabicia czasu. Każdą próbę opuszczenia łóżka przerywamy stanowczym ponownym położeniem w pozycji wyjściowej. To gra na zmęczenie: kto pierwsze padnie? Jeśli wykażemy dostatecznie dużo wytrwałości to wygramy, a każdego wieczora proces usypiania będzie prostszy i szybszy. Jeśli to my poddamy się pierwsi, to Dziecko znów wygrało. A tego nie życzę żadnemu Rodzicowi. To nigdy nie kończy się dobrze…

BOR zakazuje lotów dronami w Warszawie

W zeszłym tygodniu wybuchła kolejna internetowa burza: BOR zakazał lotów dronami nad Warszawą aby telewizja nie mogła pokazać ile osób przyszło na marsz w obronie demokracji. I wszystko byłoby pięknie ładnie, gdyby nie kilka drobnych ale:

  • zakaz lotów wprowadzony przez BOR jest nie potrzebny, bo praktycznie cała Warszawa na zachodnim brzegu Wisły znajduje się w strefie CTR lotniska Chopina. Więc w myśl prawa, o jakichkolwiek lotach bez zgody wieży na lotnisku Chopina nie może być mowy,
  • jakby tego było mało, mamy jeszcze dodatek w postaci strefy R nad całym obszarem zurbanizowanym Warszawy. W końcu miasto powyżej 25 tysięcy mieszkańców… A w strefie R Warszawy latać można wyłącznie po uzyskaniu zgody Prezydenta Miasta i Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Wymagane uprawnienia UAVO to tylko taka wisienka na torcie.

W związku z powyższym: Gdyby ktokolwiek chciał uniemożliwić pokazanie demonstracji, wystarczyłoby wysłać w okolicę kilka patroli i każdego spotkanego operatora UAV ukarać mandatem, konfiskatą sprzętu i jeszcze pchnąć sprawę do prokuratury za lot w strefie CTR i R bez zezwolenia. A gdyby przez przypadek któryś z operatorów miał zgodę, to jeszcze można wyciągnąć argument spowodowania zagrożenia przez lot nad ludźmi. I już.

Gwiezdne Wojny: streszczenie błyskawiczne

Premiera najnowszej części Gwiezdnych Wojen, Przebudzenie Mocy, już za trochę ponad miesiąc, więc dla tych wszystkich, którzy nie mieli okazji oglądać pierwszych 6 części, przygotowałem streszczenie fabuły. Streszczenie błyskawiczne, do przeczytania w 2 minuty, albo i szybciej. TL;DR. Dwa pierwsze zdania streszczają części I-III, reszta skupia się na częściach IV-VI.

Był sobie taki Anakin który awansował z niewolnika na rycerza, a potem zaczął służyć „Ciemnej Stronie” w osobie Imperatora. Z królową sąsiedniego królestwa miał syna (Luke) i córkę (Leia).

Córka była księżniczką, syn parobkiem i o sobie nie wiedzieli. Syn pragnął przygód, córka chciała obalić Imperatora i ich drogi się spiknęły. Luke znalazł Mistrza, Mistrz nauczył go być Rycerzem. Mieli się ku sobie, ale nie wiedzieli, że są rodzeństwem. Gdy się już dowiedzieli, to nie byli.

Syn walczył z ojcem i stracił rękę. Córka ganiała w złotym bikini jako niewolnica lokalnego handlarza niewolników. Był jeszcze przemytnik Han co też do nich dołączył i on też leciał na Leię. Była wielka bitwa, Luke pokonał Ojca (Anakin), Anakin przeszedł na Jasną Stronę, zabił Imperatora, Imperator zabił Anakina, rebelianci wygrali, Han pocałował Leię i żyli długo i szczęśliwie.

Koniec.

Zakłady lotnicze imienia Kubusia Puchatka

Samolot z Depronu

Śmigło pchające na wieży

Profil KFm-2

Po „skasowaniu” pierwszego modelu RC samolotu z Depronu nie poddaję się i wieczorami sklejam nową konstrukcję. Tym razem trochę bardziej przemyślaną, rozwiązującą (mam nadzieję) choć część wad pierwszej wersji. Tak jak poprzednio, profil płata głównego to KFm-2 o rozpiętości skrzydeł 1200mm, szerokości 150mm i grubości 12mm. W środek wklejone dwie rurki 6mm z włókna węglowego dające konieczną wytrzymałość. Do tego większy ster kierunku i wysokości.

Największą jednak zmianą jest umieszczenie silnika. Poprzedni model był z przodu ze śmigłem ciągnącym. Miało to swoje wady i zalety. Największą wadą było to, że śmigło miało tendencję do nie przeżywania w całości niezbyt delikatnych lądowań. Prop-saver niby pomagał, ale po przesiadce na mocniejszy silnik Turnigy D2628-6 2200KV o mocy maksymalnej 340W okazało się, że prop-savery są po prostu za słabe aby utrzymać śmigło HQProp 7×4.5. Śmigło pchające umieszczone z tyłu jest niby bezpieczniejsze, bo zwykle główny impakt uderzenia idzie w kadłub, ale dalej nie jest dostatecznie chronione przy lądowaniu. Z tych powodów, na najbezpieczniejsze wygląda rozwiązanie ze śmigłem umieszczonym nad skrzydłem na wieży. Wadą jest wektor ciągu przechodzący nad środkiem ciężkości i tendencja samolotu do nurkowania przy zwiększaniu ciągu. Mimo to, dużo modeli samolotów stosuje takie rozwiązanie i ja też postanowiłem tak zamocować silnik. Dodatkową korzyścią jest niczym nie zakłócony widok na dziób. Idealne do montażu kamery.

No cóż, na odpowiedź na pytanie czy to będzie latać trzeba poczekać jeszcze co najmniej tydzień. Za to, jak będzie latać, to w planie jest dodanie sprzętu FPV i być może małej komory bombowej. Miejsca w kadłubie jest pod dostatkiem.

Czym ciąć Depron

Depron jest genialnym materiałem modelarskim. Lekki, tani, wodoodporny, łatwy w obróbce. Samolot, łódka, karoseria samochodu, wszystko to można wykonać z Depronu. Oprócz wyobraźni, kleju i odrobiny czasu potrzeba do jego obróbki jednego narzędzia: noża. Na początku chciałem tanio i wybierałem jakieś noże i skalpele modelarskie. Zwykle no-name. Miały one jednak pewną wadę. Co z tego, że były tanie, skoro ostrza trzeba było wymieniać co kilka cięć, a i tak zwykle strzępiły krawędź cięcia.

Olfa SKB-2 i SK-9

Rozwiązaniem okazały się droższe, a jednak tańsze, trapezowe ostrza marki Olfa (do nabycia na przykład w Castoramie): SKB-2 wraz nożem SK-9. Ostre, trwałe, nie trzeba wymieniać co chwila. Bezpieczny nóż SK-9 wymaga przyzwyczajenia, bo nie ma blokady ostrza i trzeba przytrzymywać je wysunięte kciukiem, ale obecnie już mi to nie przeszkadza. Gdy jest taka potrzeba ostrze można wyjąć z noża i używać samego, bez osłony. Przydatne przy obróbce.