Uratowałem wróbla

wróbel w garści

Uratowałem dziś wróblowi życie. Młoda samiczka jakimś dziwnym „szczęściem” wleciała dziś do biura przez lekko uchylone okno. Wylecieć już nie potrafiła. Po uderzeniu w szybę upadła na podłogę. Jak ją znalazłem, leżącą na grzbiecie, myślałem, że już po niej. Oddychała, ale leżała bez ruchu. Na szczęście, był to tylko szok. Po kilku minutach doszła do siebie i po wypuszczeniu na powietrze odleciała w siną dal. Zostało mi tylko zdjęcie przysłowiowego „wróbla w garści”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.