O wyższości Canona nad Nikonem

Wbrew pozorom, nie będzie to lanie wody na temat tego co lepiej kupić: Canona czy Nikona. Oferta obu firm jest bardzo zbliżona i w większości segmentów obie firmy mają bardzo dobre aparaty. Sprawa o której chcę dziś napisać kilka słów jest szczególna, techniczna i dla wielu osób niezauważalna: systemy mocowania obiektywów do lustrzanek. Nie tylko cyfrowych, także analogowych. Jako osoba, która właśnie wykonała przejście z Canona na Nikona, mam trochę wiedzy na ten temat.

Czytaj dalej

Więcej dSLR FX od Nikona

nikon_d3_3-4_view_270×202.jpg Wygląda na to, że Nikon nie zamierza zakończyć swojej przygody z lustrzankami cyfrowymi z matrycą wielkości klatki filmu 35mm (format 135) na modelu D3. Co prawda, Nikon D3 pojawi się sprzedaży dopiero w listopadzie, słychać już głosy, iż firma będzie równolegle rozwijać serię FX (pełna klatka) i DX (matryca w formacie zbliżonym do APS-C). Zapowiadany jest także model z pełną klatką na mniej zamożnego użytkownika (entry-level) w cenie zbliżonej (miejmy nadzieję, że niższej) do ceny Canona 5D. Pamiętajmy, że Canon ma w ofercie dwa modele lustrzanek z matrycą o rozmiarze pełnej klatki filmu 35mm: EOS-1Ds Mark III i właśnie EOS-5D będący w sprzedaży od ponad dwóch lat.

Zapowiada się ciekawa wojna na modele i miejmy nadzieje na ceny. Osobiście mam nadzieję, że tą wojnę wygramy my, czyli fotografowie.

Wi-Fi Detector Shirt

Posiadając koszulkę Wi-Fi Detector, miłośnicy bezprzewodowego internetu bez trudu odnajdą miejsca z siecią o silnym zasięgu. Aby przekonać się o natężeniu sygnału wystarczy spojrzeć w dół, na własny T-shirt. Wi-Fi Detector Shirt posiada obrazek stacji nadawczej Wi-Fi, z którego rozchodzą się linie symbolizujące sygnał bezprzewodowej sieci. Jeśli znajdziemy się w zasięgu słabego sygnału, będzie widocznych tylko kilka linii, zaś przy jego sporym natężeniu mogą pojawić się wszystkie.

Czarna, bawełniana koszulka, jest kompatybilna jedynie ze standardem 802.11b/g i aby wskazywać natężenie sygnału Wi-Fi potrzebuje 3 baterie AAA, które zaszyte są w specjalnej kieszonce. Pranie T-shirta nie stanowi problemu, detektor Wi-Fi można łatwo usunąć.

wifi_shirt_anim.gif

Samsung DuoS D880

6882_samsung-d880.jpg Nowy telefon w ofercie Samsung – DuoS D880 posiada możliwość jednoczesnej obsługi dwóch kart SIM. W ten sposób firma chce, aby telefony na dwie karty SIM stały się częścią głównego rynku telefonów komórkowych w Europie.

Samsung D880 DuoS to rozsuwany telefon, w którym możemy umieścić dwie karty SIM od różnych operatorów lub dwa numery od jednego operatora. Karty pracują równolegle – przyjmowanie i odbieranie rozmów czy SMS-ów odbywa się z obu numerów. Ponadto użytkownik może zdecydować której karty użyć, aby korzystać z internetu, odbierać e-maile, czy uzyskać dostęp do pozostałych usług multimedialnych. Profile WAP/MMS/e-mail włączane są automatycznie po wybraniu odpowiedniej karty SIM.

Ponadto, D880 DuoS posiada wyświetlacz 2,3’’ QVGA, aparat cyfrowy 3,2 Megapiksela z funkcją autofocus, radio FM, Bluetooth 2.0 oraz złącze USB 2.0. Wymiary aparatu to 104x51x18,9mm. Telefon będzie dostępny od listopada w przewidywanej cenie 700$.

Na temat ochrony obiektywów słów kilka

Co jest najważniejszą częścią aparatu fotograficznego? Oczywiście obiektyw. Niektórzy pewnie powiedzą, że coś innego, ale ja będę trzymał się mojej wersji. Wracając do tematu. O obiektyw, jak o każde inne urządzenie trzeba dbać. Z tym chyba wszyscy się zgodzą. Nikt chyba nie chce aby soczewki były brudne lub porysowane. W końcu, od jakości i stanu szkła zależy jakość naszych zdjęć. Kolejne pytanie: jak chronić obiektyw? Zapewne kilka osób krzyknie: założyć filtr UV. A ja na to odpowiem: bzdura. Filtr UV nie służy do ochrony obiektywu. On służy do odcięcia promieniowania UV i tylko do tego. Do ochrony obiektywu służy coś zupełnie innego. Co? Wszystko w swoim czasie.

Historia używania filtrów UV jako „ochrony obiektywu” jest dość długa i w swoich początkach była jak najbardziej uzasadniona. Dawno, dawno temu soczewki były wykonane z dość miękkiego szkła i łatwo było o ich zarysowanie przy czyszczeniu. To samo było z pierwszymi powłokami anty refleksyjnymi. Wystarczyło potrzeć zbyt energicznie i powłoka schodziła z przedniej soczewki. W tych czasach filtr UV na obiektywie była jak najbardziej trafionym pomysłem.

Czasy się zmieniają, technika idzie do przodu. Obecnie, zarówno szkła soczewek, jak i powłoki anty refleksyjne są dużo twardsze i trwalsze niż kiedyś. Przetarcie miękką szmatką na pewno im nie zaszkodzi. Nawet kontakt z innym, twardszymi, przedmiotami nie wyrządzi i żadnej krzywdy. Aspekt ochronny filtra UV stracił na znaczeniu. Sam filtr pogarsza też jakoś optyczną obiektywu (może powodować „flary” i „bliki” oraz minimalnie zmniejsza światłość szkła). Co więcej, ew. zabrudzenia filtra będą dużo bardziej widoczne na zdjęciach niż ew. zabrudzenia szkła obiektywu. Dlaczego? Sprawa głębi ostrości i tak dalej. W dodatku, współczesne obiektywy mają filtr UV dołożony w standardzie w postaci powłok anty refleksyjnych.

A, jeszcze jedno… Prawda jest taka, że czystość przedniej soczewki obiektywu nie jest tak bardzo istotna. O ile większość soczewki nie jest czymś upaprana, nie zobaczymy żadnej (prawie żadnej) zmiany jakości zdjęć. Nawet dość głęboka rysa, czy nawet pęknięcie spowoduje co najwyżej spadek kontrastu. Chcecie dowodu? Proszę bardzo, proponuję eksperyment. Potrzebne rzeczy:

  1. aparat fotograficzny z obiektywem (najlepiej lustrzanka)
  2. żółta karteczka samoprzylepna aka. post-it

Eksperyment przebiega następująco:

  1. z karteczki wycinamy mały kwadracik rozmiarów średniej wielkości plamy jaką spodziewamy się na obiektywie. Oczywiście kwadracik wycinamy z części pokrytej klejem
  2. karteczkę przyklejamy na przedniej soczewce obiektywu
  3. patrzymy przez wizjer
  4. jesteśmy zdziwieni, bo tego kawałka karteczki nie widać (no, chyba, że zajmuje ona znaczną część soczewki)

Eksperyment można rozszerzyć o regulację przysłony z włączonym podglądem głębi ostrości. Przy bardzo małych średnicach przysłony jest szansa, że zobaczymy lokalne przyciemnienie obrazu. Ale tylko lokalne.
Przeprowadziłem ten eksperyment kilka lat temu i od tego czasu przestałem przejmować się pyłkami na przedniej soczewce, filtrami UV i tak dalej. A czego używam do ochrony obiektywu? W następującej kolejności:

  1. pomyślunku
  2. dekielka
  3. osłony przeciw słonecznej